czwartek, 29 listopada 2012

Tak zwane promocje...

Witajcie!

Jak mnie to wkurza!Wielka promocja,a potem okazuje się,że dany produkt jest z końcem daty przydatności.Najczęściej oczywiście okazuje się to w domu.Choć staram się sprawdzać daty już w sklepie.Czasem jednak zapominam,a oszuści na tym korzystają.
Ostatnio zdarzyło mi się to dwa razy: w jednym ze sklepów prywatnych sieciowych oraz w sklepie państwowym.Czyli oszukują nie tylko prywaciarze,ale i nasze państwo.Wrrr!

Jeśli dany produkt ma koniec daty,to klient-konsument powinien o tym wiedzieć jeszcze przed włożeniem go do koszyka.

Uważajcie,bądźcie czujni w trakcie zakupów,szczególnie przed świętami!

Pozdrawiam,

MsDot24


piątek, 23 listopada 2012

Jeden dylemat mniej:)

Witajcie!

Odkąd moja córcia potrafi pokazać czy powiedzieć po swojemu swoje zdanie,to jestem o nią spokojniejsza,gdy opiekuje się nią ktoś inny niż ja sama. 

Gdy była noworodkiem,a później niemowlaczkiem,bardzo nie lubiłam zostawiać jej pod opieką innej osoby.Tym bardziej,że karmiłam piersią.
Zdarzało się to tylko w sytuacjach,kiedy nie było innego wyjścia.I to tylko na przysłowiową godzinkę.

Najbardziej bałam się,że zgłodnieje,a nic innego poza moim mlekiem nie "jadła". Tylko ja mogłam ją nakarmić.
W tym miejscu zrozumieją mnie pewnie tylko te mamy,które karmiły wyłącznie piersią i nie odciągały pokarmu,bo ich dzieciątka nie tolerowały żadnego smoczka.(Moja córcia nawet tego uspokajającego-ku mojej radości:)

Wiedziałam,że tylko ja rozumiem swoje dziecko najlepiej-spędzałam i spędzam z  nią najwięcej czasu.Ja najlepiej czułam,kiedy moje dzieciątko potrzebuje utulenia,a kiedy świętego spokoju itp.

Inaczej było,gdy maleńka musiała zostać pod opieką swojego taty,a mojego męża,albo mojej mamy,niż pod opieką mającej najlepsze zamiary i chęci teściowej...Jej sposób opieki różni się znacznie od sposobu mojej mamy.I oczywiście,gdy zostawiałam córeńkę pod opieką mojej mamy,byłam znacznie spokojniejsza.

Ale tak,jak już wspomniałam,to głównie wyrażanie swojego zdania przez moją córcię (na swój sposób oczywiście) spowodowało,że ze spokojem mogę zostawić moje dziecko pod opieką wspomnianej teściowej;)
Ostatnio teście zabrali swą wnusię na spacer i byłam całkowicie spokojna.
A jeszcze jakiś czas temu,gdy mała była niemowlaczkiem i zabrali ją na spacer,to od pierwszej sekundy za nią tęskniłam i się o nią martwiłam...

Teraz wiem,że mała nie zje,tego,czego nie chce,nie pójdzie tam,dokąd nie chce,nie pójdzie do kogo nie chce.Pokiwa twierdząco główką,lub zdecydowanie odmówi:)

Chociaż inne posiłki je już od dawna (sama odrzuciła moje mleko i nie chce pić żadnego innego...),to nie tylko nakarmienie dziecka było powodem mojego spokoju.
Chodziło głównie o to,że ja jako mama najlepiej rozumiałam swoje dziecko.


Czy tylko ja jestem mamą,która wie,że jako jedyna na świecie najlepiej rozumie swoje dziecko?;)


Pozdrawiam,

MsDot24




czwartek, 8 listopada 2012

Zdobycze książkowe :)

Witajcie! :)

Już któryś raz z kolei trafiłam do jednej ze znanych księgarni i wybrałam sobie tanie książki. Zawsze są do wyboru dwa "kosze" pełne różnych tytułów.


Tym razem mój mąż wybrał wyklejankę-kolorowankę "Pocztówki malucha" dla naszej córeńki (na przyszłość),


a ja znalazłam "Być rodzicem-to takie proste!" oraz "Aforyzmy pesymisty. Przywracają wiarę w ludzi i człowieka".
Wyklejanka kosztowała 2,99zł (przecena z 4,99zł ), a każda z książek 5zł (przecena z 19,90zł).

Obie czytam i z obu jestem bardzo zadowolona.

Ta pierwsza pisana przez kobietę (Marię Szarf) i mężczyznę (Marcina Przewoźniaka), jest mi bardzo bliska.Autorzy przedstawiają bycie rodzicem z perspektywy obu płci.Już zdążyłam się pośmiać, więc podoba mi się jeszcze bardziej.




Na której stronie się otworzy, na tej czytam-chodzi o tą drugą książkę. Bardzo trafne powiedzenia i cytaty, nad którymi trzeba się chwilę zastanowić.



Bardzo często zakupuję też książki w jednym z sieciowych detalicznych sklepów spożywczych.Za bardzo przystępną cenę można tam wybrać ciekawe pozycje-zarówno dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych.



Czy też lubicie grzebać w koszach z tanimi książkami w poszukiwaniu perełki, która umili Wam wolny czas i wzbogaci domową biblioteczkę?

Pozdrawiam,

MsDot24

piątek, 2 listopada 2012

Coś innego :)

Witajcie!:)

Mieszkając pewien czas w Niemczech, a także wcześniej będąc na wymianie szkolnej, zauważyłam różnice. Odmienność Polski i Niemiec, Polaków i Niemców.

1.W szkole nasi rówieśnicy nie musieli się uczyć encyklopedii na pamięć-wszystkich dat, faktów, definicji itp..Ich wiedza jest znacznie uboższa od naszej, za to bardziej ukierunkowana.

2.Szef/właściciel firmy jak trzeba, to i za miotłę chwycił i nie było to nic dziwnego ani poniżającego.

3.Każdy mieszkaniec dba o czystość okolicy swojego domu, nie tylko do ogrodzenia swojego trawnika, ale właśnie poza nim, czyli dba o czystość chodnika. Tak przynajmniej było w małej miejscowości.

4.Punktualność i dokładność ponad wszystko.

5.Witanie każdego w mniejszej miejscowości. Czyli np.starsza pani mówi "dzień dobry" młodszej kobiecie, gdy ta jest nie tylko znajomą sąsiadką, ale właśnie i nieznajomą turystką.

6.To pojawiło się niedawno i u nas, a tam było już dawno- drukowane recepty. Nawiasem mówiąc, dlaczego lekarze przypisali sobie bazgranie jako rzecz oczywistą i to kiedy chodzi o zdrowie człowieka?

7.Znowu ze służby zdrowia- posiadam do dzisiaj elektroniczną kartę zdrowia, na której są zapisane np. moje dane. Nie musiałam za każdym razem choćby się legitymować. Wiadomo też było, czy opłata za kwartał (korzystania z danej poradni, np.dentystycznej) jest aktualna.

8.Brak kontroli sprzedawców nad klientami w dobrym tego słowa znaczeniu, tego krępującego patrzenia na ręce, pytania "czy w czymś pomóc" od samego wejścia. Wiadomo, u nas w każdym widzi się złodzieja...Z kolei, jak potrzebuję pomocy, to sama się o nią zwrócę.

9.Niemcy są bardziej zamknięci w sobie, nie są wylewni, nie opowiadają tyle, co my, o swoim życiu prywatnym.

10.Czasem brak podstawowej wiedzy (w mniejszości na szczęście), np.o tym, że Polska sąsiaduje z Niemcami, że umiemy używać suszarek i także mamy sieciowe sklepy i markowe ubrania - tłumaczenie tego było dla mnie denerwujące.
Ten punkt oczywiście i bezdyskusyjnie na naszą korzyść:)

Pisząc tego posta, nie miałam na celu ukazać Polski gorszym świetle.Po prostu tak wyszło.
Wypisałam tylko różnice, które sama zaobserwowałam.I to, co mi się przypomniało.
Także to na pewno nie wszystkie różnice. Kolejność znowu nie ma znaczenia.

Jako Polka starałam się pokazać nasz kraj z najlepszej strony, a swoim zachowaniem zmienić utartą opinię o naszych rodakach. Jestem z siebie w tym zakresie bardzo zadowolona:)


A jakie Wy zauważyliście różnice, będąc za granicami naszego kraju?

Pozdrawiam i do napisania,

MsDot24


P.S.Innym razem napiszę o różnicach, które zaobserwowałam żyjąc (znacznie dłużej niż w Niemczech) w innym europejskim kraju.